swiadczenie pielegnacyjne

Bardzo się ucieszyłaś, gdy dowiedziałaś się o tym, że zostaniesz mamą. Twój mąż też był dumny jak paw. Ochoczo pomagał Ci we wszystkim. Robił za Ciebie zakupy, wywieszał pranie czy sprzątał całe mieszkanie. Traktował Cię jak księżniczkę i cierpliwie znosił Twoje ciągłe zmiany nastrojów. Tłumaczył to sobie w ten sposób, że jest to zwykła burza hormonalna, typowa dla kobiet w Twoim stanie. Rozczulała Cię jego troska o was.

Rzadko który mężczyzna jest w stanie poświęcić się dla żony. Jacek chodził z Tobą na wszystkie badania USG i praktycznie zrezygnował z wszelkich spotkań towarzyskich. Ty również dbałaś o nienarodzone dziecko, najlepiej jak potrafiłaś. Zażywałaś te wszystkie leki takie jak kwas foliowy czy żelazo. Stosowałaś zbilansowaną dietę pełną owoców i warzyw. Ruch też nie był Ci obcy. Jednak nie mogłaś przewidzieć przecież tego, że Twoje starania pójdą na marne.

Gdy nadszedł czas, pojechałaś do porodu. Byłaś pewna, że Twojemu maluszkowi nic nie zagraża. Wszystkie wcześniejsze badania wychodziły jak najbardziej prawidłowo. Niestety sam poród nie był taki, do tego pojawiły się komplikacje, o których wcześniej nie miałaś pojęcia. Twoje dziecko owinięte było pępowino, a to stanowiło poważne niebezpieczeństwo dla jego życia.

czy swiadczenie pielegnacyjne wlicza sie do lat pracy

Lekarz nie zauważył tego od razu i kazał Ci rodzić siłami natury. Doprowadziło to do tego, że poród trwał zbyt długo, a syn nie oddychał i był cały siny. Lekarze musieli walczyć o to, żeby jego serce zaczęło bić, i żeby w ogóle zaczął oddychać. Po kilku próbach w końcu się udało, lecz był to początek kłopotów. A wystarczyło przecież, by ginekolog w porę przeprowadził cesarkę. Wtedy syn miałby większe szanse, aby bezpiecznie przyjść na ten świat.

Antoś, bo tak go nazwaliście, trafił do inkubatora, gdyż był bardzo słaby i nie mógł złapać tchu. Tam podłączono mu mnóstwo rurek, kabli i innych urządzeń. Gdy po dwóch dniach pozwolono Ci do niego zajrzeć, aż ścisnęło Cię w środku na jego widok. Nie takiego losu chciałaś dla swojej pociechy, lecz cóż mogłaś na to poradzić. Oboje z mężem modliliście się, aby wasza kruszynka przeżyła.

Po tygodniu lekarze mieli dla was wspaniałą wiadomość. Antoś zaczął samodzielnie oddychać i jego życiu nie zagrażało już nic. Musiał niestety pozostać jeszcze przez jakiś czas w inkubatorze. Ty natomiast zostałaś wypisana do domu, bo lekarz uznał, że nie musisz przebywać już w szpitalu. Z utęsknieniem czekałaś na syna i przygotowywałaś wszystko na jego powrót.

W końcu nadszedł dzień, w którym Antoś pojawił się w Waszym domu. Opiekowaliście się nim na zmianę z mężem. Niby wszystko wyglądało normalnie, ale Ciebie coś niepokoiło. Antoś w ogóle nie poruszał główką, chociaż skończył już trzy miesiące. Nie ruszał też energicznie nóżkami, tak jak robią to inne dzieci. Gdy skończył pół roku, miałaś już niestety stuprocentową pewność, że nie rozwija się normalnie.

Syn nie próbował nawet siadać, był słaby i nie potrafił utrzymać się w pionie. Pojechałaś z nim do pediatry, a on wykonał testy. Ich wynik całkowicie zwalił Cię z nóg. Okazało się, że jest duże prawdopodobieństwo, że Antoś jest głęboko upośledzony fizycznie. Nie wiadomo czy będzie mówił i, czy kiedykolwiek stanie na własnych nogach. Z początku nie chciałaś uwierzyć tej lekarce. Jednak czas tylko potwierdził jej słowa.

mam dziecko

Syn, pomimo że skończył dwa lata, w ogóle nie chodzi. Dopiero teraz zaczyna samodzielnie siadać i chwytać rzeczy rączkami. Jeśli chodzi o mowę, to tutaj nie ma żadnych problemów. Antoś wypowiada coraz więcej słów i jest ciekawy świata. Rozpoznaje też wszystkie osoby z najbliższego otoczenia, jest więc nadzieja, że jego rozwój umysłowy będzie przebiegał normalnie. Niestety przez jego chorobę zmieniło się też Wasze życie. Ty musiałaś zrezygnować z pracy i przejść na świadczenie pielęgnacyjne. Wygląda na to, że może już nigdy nie będziesz mogła pracować zawodowo, bo ktoś przecież będzie musiał czuwać przy synku. Razem z mężem zaczęliście go również rehabilitować. Twój mąż pracuje jak szalony, bo wizyty rehabilitanta nie są tanie. Ty z kolei zastanawiasz się – czy świadczenie pielęgnacyjne wlicza się do lat pracy.

Masz nadzieje, że tak. W końcu opieka nad ciężko chorym synem to też praca. Do tego bardzo ciężka i trwa całą dobę. Przepisy dokładnie tego nie regulują, ale słychać głosy, by ten rodzaj opieki- uznać za pracę zawodową. Martwisz się o przyszłość Antosia, bo co będzie, jeśli Ty zachorujesz. Nie wiadomo czy mąż będzie się nim umiał odpowiednio zaopiekować. A po drugie nikt nie wie, ile lat życia jest pisane Twojemu synowi. Na te wszystkie rozterki nie ma na razie żadnej odpowiedzi.

[Głosów:1    Średnia:2/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here